Czym grozi ręczne wystawianie ofert w wielu kanałach i jak to zautomatyzować

0
98
Rate this post

Z tego wpisu dowiesz się:

Ręczne wystawianie ofert w wielu kanałach – jak wygląda w praktyce

Sprzedawca, który działa jednocześnie na Allegro, Amazonie, we własnym sklepie internetowym i być może jeszcze na jednym-dwóch marketplace’ach, bardzo szybko zaczyna dzień od… kopiuj-wklej. Niby tylko kilka produktów do wystawienia, kilka zmian cen, aktualizacja zdjęć. W praktyce to godziny przeklikiwania paneli, logowania się do różnych kont i poprawiania błędów.

Typowy dzień sprzedawcy obsługującego wiele marketplace’ów ręcznie

Najprostszy scenariusz: do oferty dochodzą trzy nowe produkty. Są już w systemie magazynowym lub w Excelu od dostawcy. Trzeba je teraz „wypchnąć” do kanałów sprzedaży.

W praktyce wygląda to tak:

  • logowanie do panelu sklepu www, stworzenie nowego produktu, opis, zdjęcia, cena, kategoria, atrybuty, warianty, stawka VAT;
  • logowanie do Allegro, wystawienie oferty: tytuł, opis, zdjęcia, parametry, wybór kategorii, warunki dostawy, polityka zwrotów;
  • logowanie do Amazona, dodawanie produktu albo podpinanie się pod istniejący listing: wyszukiwanie po EAN, uzupełnianie specyficznych atrybutów, przypisywanie do ASIN;
  • ewentualnie logowanie do kolejnych marketplace’ów, które mają jeszcze inne wymagania i pola.

Jeśli produkty mają kilka wariantów (kolor, rozmiar, wersja), liczba formularzy i pól rośnie lawinowo. Przy kilkunastu produktach dziennie robi się z tego pełen etat „wystawiacza” ofert.

Tworzenie jednej oferty krok po kroku w różnych marketplace’ach

Sam proces stworzenia poprawnej oferty w wielu kanałach składa się z kilku powtarzalnych etapów. Różnice między Allegro, Amazonem i sklepem www powodują jednak, że praktycznie nigdy nie da się tego zrobić „jednym ciągiem”.

Zdjęcia produktu

Zdjęcia są zwykle pierwszym problemem. Każdy marketplace ma inne wymagania: minimalna rozdzielczość, zakaz logotypów na zdjęciu głównym, tło, liczba zdjęć.

  • w sklepie www – często można dodać więcej zdjęć, dowolne proporcje;
  • na Allegro – białe tło, odpowiedni format, limit zdjęć;
  • na Amazonie – bardziej rygorystyczne wytyczne, np. wyraźnie widoczny produkt, brak elementów rozpraszających.

Sprzedawca musi więc ręcznie dopasować zdjęcia, czasem je przyciąć, zmienić nazwę plików, a potem osobno załadować do każdego panelu. Jeśli zmienia się główne zdjęcie produktu, trzeba powtarzać proces w każdym kanale.

Opisy, tytuły, atrybuty, kategorie

Opis produktu w sklepie www może być rozbudowany, z formatowaniem HTML, nagłówkami, tabelą parametrów. Allegro i Amazon mają własne ograniczenia i struktury. Amazon wymaga często rozbicia informacji na bullet pointy i osobne pola techniczne. Allegro ma rozbudowane parametry kategorii, które mocno wpływają na wyszukiwalność.

Typowa sekwencja dla jednej oferty:

  1. Napisanie lub skopiowanie opisu produktu – najczęściej w Wordzie lub Google Docs.
  2. Dostosowanie wersji do sklepu www (formatowanie, zdjęcia w tekście).
  3. Przerobienie opisu na wersję „pod Allegro” – uproszczenie, inne ułożenie informacji, dopasowanie do szablonu Allegro.
  4. Stworzenie opisu pod Amazon – skrócone punkty, inny tytuł, inne słowa kluczowe.
  5. Ręczne uzupełnienie atrybutów i kategorii w każdym panelu osobno.

Każda zmiana (np. nowy parametr techniczny, nowa nazwa serii) oznacza powrót do wszystkich ofert i ręczne poprawki – jeśli w ogóle starcza na to czasu.

Protezy organizacyjne: Excel, notatniki, szablony

Żeby to wszystko jakoś ogarnąć, firmy tworzą własne „systemy”. Najczęstsze protezy:

  • arkusze Excel z listą produktów, linkami do zdjęć, opisami, kodami EAN, kategoriami Allegro i Amazon;
  • szablony opisów zapisane w Wordzie lub w notatniku, które potem ktoś kopiuje do paneli marketplace;
  • foldery na dysku z nazwami typu „Allegro”, „Amazon”, „Sklep” i osobnymi zestawami zdjęć;
  • dublowanie danych w systemie magazynowym i w osobnych plikach tylko na potrzeby ofert.

Te protezy działają tak długo, jak biznes jest mały. Im więcej produktów, tym większa szansa, że ktoś pomyli wersję pliku, wgra złe zdjęcie, skopiuje stary opis lub nie zauważy zmiany ceny zakupu. W efekcie sprzedawca nie zarządza sprzedażą, tylko walczy z chaosem w danych.

Skalowanie problemu: więcej produktów, więcej kanałów, więcej języków

Przy kilku-kilkunastu produktach ręczna obsługa wydaje się jeszcze „do ogarnięcia”. Problemy zaczynają się, gdy:

  • liczba SKU przekracza 200–300;
  • firma wchodzi na trzeci, czwarty marketplace;
  • pojawiają się wersje językowe (np. Amazon DE, Amazon FR, Allegro czeski lub słowacki w przyszłości, własny sklep w dwóch językach);
  • dochodzi potrzeba częstych zmian cen (dynamiczne ceny, sezonowość, zmiany kursów walut).

Każda zmiana w cenniku oznacza wtedy godzinę lub dwie pracy w samym tylko Allegro. Dorzuć do tego Amazon, sklep www i inne kanały – i nagle aktualizacja cen zajmuje cały dzień roboczy. A to tylko jedna z wielu operacji, które trzeba wykonać ręcznie.

Konsekwencje ręcznej pracy – na czym realnie traci firma

Ręczne wystawianie ofert w wielu kanałach to nie tylko niewygoda. To konkretne straty: czasowe, finansowe i wizerunkowe. Część z nich jest widoczna od razu, inne ujawniają się dopiero po kilku miesiącach w postaci spadku marży, rosnącej liczby reklamacji i „dziwnych” problemów z rentownością.

Typowe błędy ludzkie przy ręcznej obsłudze ofert

Przy dużej liczbie powtarzalnych czynności błędy są nieuniknione. Nawet najbardziej dokładna osoba popełni pomyłki, jeśli przez kilka godzin dziennie przeklikuje formularze.

Błędy merytoryczne i techniczne

  • literówki w tytule lub opisie, które obniżają widoczność w wyszukiwarce Allegro/Amazon;
  • złe kategorie – np. elektronika w kategorii „Dom i ogród”, co ogranicza ruch i obniża konwersję;
  • niepełne lub błędne parametry techniczne (zły rozmiar, materiał, napięcie, wymiary);
  • pomyłki w wariantach – błędne powiązanie kolorów/rozmiarów, co prowadzi do wysyłki złego produktu;
  • brak istotnych informacji (np. o kompatybilności, wymaganych akcesoriach, ograniczeniach).

Takie błędy nie tylko obniżają sprzedaż, ale generują reklamacje, zwroty i negatywne opinie. Poprawianie ich ręcznie w dziesiątkach ofert zajmuje jeszcze więcej czasu.

Pomyłki w cenach i walutach

Najgroźniejsze są błędy cenowe. Zdarzają się sytuacje, gdy:

  • ktoś wpisze cenę netto zamiast brutto;
  • pomyli waluty przy eksporcie (np. zamiast 100 EUR wpisze 100 PLN);
  • wprowadzi przecinkiem zamiast kropki lub odwrotnie przy imporcie arkusza;
  • zapomni zaktualizować cenę w jednym z kanałów po podwyżce u dostawcy.

Efekt: sprzedaż ze stratą, masowe zamówienia na zbyt tanie produkty, konieczność anulowania zamówień i tłumaczenia się klientom oraz marketplace’om. A to bezpośrednio wpływa na statystyki konta.

Opóźnienia we wprowadzaniu nowości i zmian cen

Ręczne procesy mają jedną wspólną cechę: są wolne. Jeśli konkurencja ma automatyczną integrację z ERP i marketplace’ami, nowe produkty pokazują się u nich w ciągu minut lub godzin od pojawienia się w systemie. U sprzedawcy działającego ręcznie ten sam proces może trwać dni.

Konsekwencje:

  • opóźnione wejście na rynek z nowymi produktami, które są gorącą nowością (premiery, sezonowość);
  • brak szybkiej reakcji na zmiany cen zakupu – konkurencja szybciej obniża lub podnosi ceny;
  • przegrane wojny cenowe, bo sprzedawca nie jest w stanie na bieżąco monitorować i dostosowywać cen we wszystkich kanałach.

Jeśli zmiana cen lub opisów w jednym marketplace zajmuje kilka godzin, naturalną reakcją jest ograniczanie liczby aktualizacji. To prosta droga do utraty konkurencyjności.

Niespójność oferty między kanałami sprzedaży

Przy ręcznym wystawianiu ofert łatwo o sytuację, w której ten sam produkt wygląda inaczej w różnych kanałach. Inny tytuł, inne zdjęcia, różne ceny, różne informacje o dostępności. Klienci szybko to widzą.

Typowe rozjazdy:

  • cena na Allegro niższa niż w sklepie www, a na Amazonie jeszcze inna;
  • opis na Amazonie zaktualizowany, na Allegro wciąż stara wersja z nieaktualnym parametrem;
  • na jednym marketplace’ie informacja „wysyłka w 24h”, a w sklepie „wysyłka w 3 dni”;
  • różne zdjęcia tego samego produktu, co budzi podejrzenia co do oryginalności towaru.

Niespójność utrudnia też analitykę. Trudno wtedy odpowiedzieć na proste pytania: które produkty sprzedają się najlepiej w całym omnichannel, gdzie marża jest najwyższa, które opisy konwertują najlepiej. Dane są rozproszone i niespójne.

Ukryte koszty ręcznej obsługi – czas, nadgodziny, reklamacje

Ręczna obsługa ofert rzadko jest traktowana jak koszt, bo zwykle „i tak ktoś musi to robić”. Jeśli jednak przeliczyć to na godziny i stawki godzinowe, wychodzi z tego bardzo konkretny wydatek.

Przykładowy scenariusz:

  • przygotowanie i wystawienie jednej oferty na 3 kanały zajmuje łącznie 45–60 minut;
  • aktualizacja cen w 200 ofertach na 3 kanałach to często cały dzień pracy jednej osoby;
  • poprawianie błędów (opisy, zdjęcia, parametry) po reklamacji to kolejne godziny.

Dodaj do tego:

  • nadgodzi